środa, 1 sierpnia 2012

Winna.Ogłady! Vinohrady.

    Premiery, wernisaże, koncerty, festiwale - wiadomo, że człowiek musi się czymś pochwalić, ale tym razem pomyślałam, że najwyższy czas napisać coś o Życiu, a przede wszystkim wypadałoby byście spróbowali spojrzeć moimi oczami na okolicę, w której mieszkam już od miesiąca.
Specjalnie na potrzeby posta sprawdziłam dokładną lokalizację mojego pokoju w stosunku do miejskich podziałów dzielnicowych w Pradze i sama się zdziwiłam, ponieważ do tej pory wszystkim mówiłam, że mieszkam na Žižkově, a tak naprawdę administracyjnie nasz budynek przynależy jeszcze do części Pragi 3, która nazywa się Vinohrady. Jedynym sensownym wyjaśnieniem, które jest w stanie ocalić mnie od wielkiej kompromitacji jest być może to, że wg artykułu Mariusza Szczygła Žižkov jest Pragą Pragi, czyli po prostu Prażankę z urodzenia ciągnęło do tego, co najbardziej praskie. Dobra, wiem: trochę to naciągane, ale czuję, że powinnam się jakoś sama przed sobą zrehabilitować przynajmniej w nikłym stopniu. Muszę powiedzieć, że po przeczytaniu tekstu Szczygła na temat tej części Pragi aż pożałowałam swojego niedawnego odkrycia.. Chociaż, z drugiej strony to w sumie dobrze, że nie tkwię dłużej w mylnym przeświadczeniu, a poza tym dzięki Panu Mariuszowi przynajmniej wiem już dokładnie, gdzie mam się wybrać w najbliższym czasie na kolejne wałęsanie. Tutaj podaję link do całego artykułu, ponieważ jest naprawdę bogaty w smakowite ciekawostki, których nie chciałabym tak po prostu kraść a jednocześnie chętnie przekazałabym je dalej:
    Włączam lampkę nocną i rozjaśniam mrok raz na zawsze: mieszkam na Vinohradech, ale w bardzo bardzo bliskim sąsiedztwie z Žižkovem i największymi kompleksami cmentarnymi w Pradze. Na cmentarzach jeszcze nie byłam, może się przejdę jak będę miała problemy egzystencjalne, albo będę chciała poszukać natchnienia przy grobie Kafki oraz jego rodziców. 
Zacznę może zatem od zaprezentowania  tego, co najbardziej rzuca się w oczy, czyli od specyficznej wieży telewizyjnej na Žižkově, którą naprawdę widać zewsząd, a dla jej wzniesienia (1985-1992) specjalnie zburzono dużą część cmentarza żydowskiego z XVII w. 

Na ulotce informującej o atrakcjach turystycznych w Pradze (i-Prague) znalazłam reklamę wieży i brzmiała ona następująco: 2ND UGLIEST BUILDING IN THE WORLD. YOU WILL LOVE IT! także widać tutaj prosty mechanizm promocyjny, gdzie nawet antyreklama może być reklamą. Lokalsi nazywają ponoć ten budynek wiertarką. Najbardziej rozpoznawalnym elementem wieży telewizyjnej nie jest jednak jej kształt (kojarzony z ową wiertarką), ale  doczepiona do jej powierzchni dekoracja: "Miminka" (Babies), czyli 11 czarnych podobizn niemowlaków z wypiętymi w stronę ludzi, spacerujących po chodnikach, pośladkami i pozbawionych naturalnych rysów twarzy na rzecz wyrytych kodów kreskowych. Autorem instalacji jest nie kto inny a David Černý (koleś od wspomnianej w poprzednim poście Meet Factory, "Entropy", "Sikających", zwisającego z sufitu do góry nogami "Konia" w Pałacu Lucerna, zaprojektowanym przez dziadka Havla, oraz mojego ulubionego "Przystanku" w Libercu). 


Jeden z widoków na miasto prosto z 2nd Ugliest Building in The Wrold.
Tego samego dnia, kiedy zajrzałam obiektywem w tylne części ciał Miminek, a następnie wjechałam na taras widokowy wieży telewizyjnej, natknęłam się jeszcze w obrębie Žižkova na może mniej spektakularne, ale zdecydowanie pomysłowe elementy zagospodarowania przestrzeni, pobudzające do myślenia.
Niebezpieczne sufitowe instalacje w pubie U Sadu, znalezionego dzięki mapie USE-IT, mogą natchnąć do przemyśleń z cyklu: memento mori albo: a może to dziś spadnie Ci na głowę coś ciężkiego i zakończy ten Weltschmerz.
Mały Zanieczyszczacz / Truciciel? The Little Polluter? Tutaj proponuję przemyślenia typu: a może powinnam/powinienem zacząć uczyć się francuskiego albo po prostu nie śmiecić, zasadniczo nie używać energii elektrycznej i rzadziej się myć, by zaoszczędzić pokłady wody na Ziemi. Do wyboru po prostu.
    Tyle o Žižkově dokładniejsze przeczesanie terenu zostawiam sobie na kolejny raz. Teraz czas na Vinohrady, które wydają mi się, tak na pierwszy rzut oka, przede wszystkim bogate w piękne, różnobarwne kamienice, skwerki, kafejki, większe bądź mniejsze restauracje oraz domki jednorodzinne,  wille (m.in. rodzinny dom Jana Masaryka, willa braci Čapków) z fantazyjnymi fasadami i ogrodzeniami, stojące w pełnym kontraście z sąsiadującymi nowoczesnymi, przeszklonymi blokami mieszkalnymi. Dodałabym do tego jeszcze moc wietnamskich sklepów wielobranżowych, Żabki (sieć sklepów spożywczych - tak jak w Brnie były Brněnky, tak w Pradze są Žabky), Alberty oraz Bille. Ilustracje vel ryciny:






Znak a rzeczywistość. W tle widać okna sklepowe jednej z WIELU Żabek.
+ kilka przypadkowych akcentów okolicznych znalezisk. 
Vinohrady w latach 1879–1922 były samodzielnym miastem i to nie takim małym, ponieważ zajmowały w tym czasie 4 pozycję, co do wielkości na terenie dzisiejszych Czech. Przez jakiś czas do części Vinohrad (już sama nie wiem jak odmieniać tę nazwę...) należał też Žižkov, także pocieszam się trochę tą myślą, że może coś zostało z tego klimatu i w mojej okolicy. Vinohrady są aktualnie tak rozległe, że administracyjnie przynależą aż do 5 Prag (1, 2, 3, 4, 10). Najbardziej prestiżowe są te najbliżej 1, czyli Starego Miasta. W dwójce znajduje się m.in. teatr, w którym gra Pani Dagmar - żona Havla, czy Naměstí Míru z  wielkim Kościołem Św. Ludmiły. Wielka połać i Wielkie zróżnicowanie przestrzeni miejskiej.

    Dobra! prawda jest taka, że już więcej dzisiaj nie napiszę o okolicy, o Życiu, ponieważ dopiero co podjęłam decyzję, że jadę w piątek o 7 rano do Katowic na OFF'a, także myśli mi uciekły w zupełnie inną stronę, choć ciałem wciąż tkwię na Vinohradech.
Ostatnie zdjęcie jest dość wymowne, ale nie bierzcie sobie tego prostego przekazu do siebie, bo to tylko dokumentacja tego, co widziałam. See what i see and we will see!

Tak się nazywa jedna z knajp na Vinohradech i takie też ma logo O.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz