Minęły już ponad dwa tygodnie od zamiany Pragi na Pragę. Chciałam napisać dużo wcześniej, ale jakoś tak się wszystko składało do tej pory, że zawsze coś mi nieoczekiwanie stawało na przeszkodzie.
To już ostatni ostatni post na blogu. Był debiutancki, praski, wakacyjny, czasem nadmiernie powikłany. Nie wiem, czy wierzyć statystykom (i kto to mówi? - tak na marginesie), ale wynika z nich, że nawet często zaglądaliście do nakreślanych przeze mnie, bardziej bądź mniej regularnie, wątków. Jeśli wierzyć, to jest mi bardzo miło, że ja i praguemaybe mieliśmy aż tylu gości. Jeśli nie wierzyć, to jest mi jeszcze bardziej miło, ponieważ jest szansa, że przynajmniej nie wpadnę w samozachwyt.
Cóż.
Na koniec wypadałoby jeszcze ładnie podziękować paru osobom za to, że zostałam przez nie namówiona do tego 3-miesięcznego pisania i publikowania. Dziękuję :) i za systematyczną mobilizację, a także za wytykanie błędów, bo każda informacja zwrotna była dla mnie ważna.
VENI VIDI VICI
